FOTOREPORTAŻE
Na maturze z Wiedzy o Społeczeństwie rozwiązywała zadania z fizyki
SKIERNIEWICE - Tutaj, oprócz zaćmienia, nic złego nie było. Do wycieku zadań nie doszło – zapewnia Irena Czajkowska – Karpińska, dyrektorka Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 w Skierniewicach.
25 lat więzienia za zabicie partnerki
SKIERNIEWICE/RAWA MAZOWIECKA/ŁÓDŹ Witold L. usłyszał wczoraj (16.05) wyrok za uduszenie swojej 33-letniej partnerki. Kobieta pochodziła z Komorowa spod Rawy Mazowieckiej, jej zwłoki policjanci znaleźli w samochodzie porzuconym pod wiaduktem w Skierniewicach. 51-latek przyznał się do winy. Utrzymywał, że zabił kobietę z miłości, bo sama tego chciała. Sąd nie dał wiary twierdzeniom mężczyzny.
Dzieci nie pojechały na wycieczkę, rodzice próbują odzyskać pieniądze
SKIERNIEWICE Na 1,5 godziny przed wyjazdem do Londynu, właściciel firmy, z którą uczniowie Gimnazjum nr 3 mieli jechać na wycieczkę, wysłał do nauczycielki sms –a. Poinformował, że wyjazd opóźni się. Autobus, ze względów technicznych zostanie podstawiony godzinę później. Niedługo później Mieczysław Gola oświadczył, że kierowane przez niego przedsiębiorstwo straciło płynność finansową. Wycieczki nie będzie. O sprawie poinformowane zostały organy ścigania.
Miasto przejmuje budowę pływalni
RAWA MAZOWIECKA Na miesiąc przed planowanym oddaniem do użytku krytej pływalni z lodowiskiem miasto zerwało umowę z głównym wykonawcą inwestycji. Powód? Od miesięcy ten sam - kłopoty finansowe firmy Tiwwal. Zdaniem władz wypowiedzenie umowy to najlepszy, o ile nie jedyny sposób, by basen został wybudowany w terminie.
- Istniało zagrożenie ze strony firmy Tiwwal, że nie zdoła dokończyć inwestycji – mówi Wojciech Skoczek, zastępca burmistrza Rawy Mazowieckiej. – Chodzi o kłopoty finansowe głównego wykonawcy inwestycji. W firmie nastąpiły zajęcia komornicze. Obawialiśmy się, że pieniądze, które Tiwwal otrzymuje od miasta za wykonane prace zostałyby zajęte przez komornika, a nie trafiły do podwykonawców. Gdyby tak się stało podwykonawcy przyszliby po pieniądze do miasta. Nie możemy dopuścić do tego, żebyśmy płacili dwa razy.
Dosyć kredytowania miasta?
ŻYRARDÓW Zaległości miasta wobec niektórych wspólnot sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jedni zmuszeni są rezygnować z zaplanowanych remontów swoich budynków, inni – by regulować bieżące należności (m.in. opłaty za media) sięgają do rezerw. Kolejne próby porozumienia z władzami miasta spełzły na niczym. Wspólnoty zapowiadają podjęcie kroków prawnych.
Problem dotyczy budynków mieszkalnych, zarządzanych przez wspólnoty, w których nie wszystkie lokale zostały wykupione i pozostają własnością gminy. A wszystko przez skomplikowany sposób obiegu środków z tytułu należnych opłat. Lokatorzy „gminni” uiszczają je na rzecz miasta za pośrednictwem miejskiej spółki Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej, ta pieniądze przekazuje miastu. Teoretycznie z miejskiej kasy powinny one trafić… z powrotem do PGM, który ma rozliczać się ze wspólnotami, uiszczając zaliczki na koszty zarządu nieruchomością oraz opłącając media. Teoretycznie, bo już od kilku lat z regulowaniem tych należności bywa różnie.
Niższy wyrok, bo wezwał pomoc?
RAWA MAZOWIECKA Na pięć lat więzienia Sąd Okręgowy w Łodzi skazał Daniela D., który zaatakował kilofem swojego ojca. Do tragedii doszło trzy lata temu w Ossowicach (gmina Cielądz). To już drugi proces w tej sprawie. W ubiegłym roku oskarżony został skazany na 12 lat więzienia, jednak po apelacji wyrok został uchylony, a sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia. Obecny wyrok nie jest prawomocny. Rawska prokuratura już złożyła zapowiedź apelacji.
Widmo bankructwa?
ŻYRARDÓW Niepokojący stan miejskich finansów może zniweczyć plany ratowania budżetu środkami z emisji obligacji – jeden bank nie chce ryzykować, trwają negocjacje z kolejnym. Brak zapisanych już w budżecie środków może pociągnąć za sobą prawdziwą lawinę. Zadłużenie miasta oscyluje już blisko ustawowego progu 60 proc. Brakuje na bieżące potrzeby. Na spłatę czekają zobowiązania z poprzednich lat.
19-latka mogła wyłudzić od starszych osób nawet 300 tysięcy złotych
SKIERNIEWICE Romana P. podczas wstępnych rozmów przyznała się do wyłudzenia w połowie lutego od 80-letniej mieszkanki Skierniewic 200 tysięcy złotych. Dodatkowo wyszedł na jaw jej udział w kilku innych oszustwach m.in. w Lublinie i Zamościu, gdzie pokrzywdzeni stracili 79 tysięcy i ponad 13 tysięcy. Zawsze były to osoby w podeszłym wieku. 19-latka została rozpoznania przez mieszkankę ze Skierniewic.
Usłyszała zarzut oszustwa. Grozi jej do 8 lat pozbawienia wolności
Afera wokół katolickiej rozgłośni. Sprawa wróci na wokandę sądu?
SKIERNIEWICE Zarzuty oszustwa i oszustwa kredytowego usłyszał ksiądz Piotr S., dyrektor rozgłośni diecezjalnej Radio Victoria a także była księgowa rozgłośni Elżbieta Ł. Rzecz dotyczy pieniędzy z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, Narodowego Centrum Kultury oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Największa z wyłudzonych transz miała wynosić 286 tysięcy złotych.
- Policjant pokazywał mi kolejne faktury za przygotowanie audycji sponsorowanych. Za każdy materiał miałam otrzymać nawet kilkaset złotych. Byłam zdumiona! Osoba, która podrobiła mój podpis czuła się mocno bezkarnie, nie dołożyła szczególnej staranności, by parafka była podobnej do tej, którą się posługuję – w rozmowie z nami mówi były dziennikarz katolickiej rozgłośni.
Sfałszowanie dokumenty pozwoliły diecezjalnej rozgłośni uzyskać z różnych instytucji państwowych dotacje w wysokości setek tysięcy złotych. Późną jesienią 2010 roku sprawa po raz pierwszy trafiła na wokandę sądu w Łowiczu. Na ławie oskarżonych zasiadł ks. Piotr S. Dyrektor Radia Victoria miał zlecać pracownikom wykonanie projektów w ramach umowy o pracę. Początkowo pracownicy podpisami potwierdzali wykonanie fikcyjnych prac, później ich podpisy miały być fałszowane. Za przygotowane, zrealizowane audycje nigdy nie dostali pieniędzy, mimo iż wynagrodzenia były kosztami wykazanymi w projektach. W ten sposób radio miało wyłudzić pieniądze z wielu instytucji. Sąd, który sprawę rozpoznawał, przewidywał, że ta wymagać będzie poszerzenia. Prokuratura sama pod koniec 2010 roku wycofała akt oskarżenia, by uzupełnić materiał. Materiał śledczych recenzował wówczas w rozmowie z nami Cezary Łazarewicz, jeden z czołowych polskich dziennikarzy śledczych - pojechałem do Łowicza. Przeczytałem akt oskarżenia. On był taki… a trochę podobnych dokumentów przeczytałem w swojej karierze zawodowej - dość ubogi, jeśli chodzi o warstwę informacyjną. Nawet wyglądało na to, że prokurator nie chciał wielu rzeczy wyjaśnić. Oczywiście postawił zarzuty, ale głównie dlatego, że niemal z nieba spadła księgowa radia. Ta pani do wszystkiego się przyznała, nie trzeba więc było np. robić badań grafologicznych.
Materiał dowodowy został poszerzony, przed świętami Wielkiej Nocy ksiądz dyrektor S. – szef Radia Victoria usłyszał po raz kolejny zarzuty. Chodzi o oszustwa, których celem jest uzyskanie korzyści majątkowej. Te usłyszała także księgowa, która wcześniej była oskarżona o fałszowanie dokumentów. Na pytanie, co stało się z pieniędzmi, które miał wyłudzić ksiądz dyrektor, Jakub Młoczak, prokurator prowadzący sprawę odpowiada (17.04)- proszę poczekać na decyzję o wniesieniu lub nie aktu oskarżenia do sądu. Sprawa nie została zamknięta. Zatem pytanie, czy z pieniędzy diecezja finansowała rozwój radia, czy trafiały na inne kościelne konta, czy dysponował nimi ksiądz dyrektor, przyjdzie nam poczekać co najmniej do końca miesiąca. Tyle bowiem czasu daje sobie łowicka prokuratura na ostateczne decyzje.
anw
Spółdzielnia sprzeda długi lokatorów?
RAWA MAZOWIECKA Już co trzecia rodzina mieszkająca w lokalach Rawsko-Mazowieckiej Spółdzielni Mieszkaniowej zalega z czynszem. Miesięczne zaległości ma prawie pół tysiąca rodzin. Rekordziści przestali płacić już dawno, a ich zaległości sięgają nawet 70 tys. złotych. Jak odzyskać te pieniądze? Spółdzielnia ma na to pomysł – zamiast straszenia wpisem do krajowego rejestru długów, chce sprzedać największe długi firmie windykacyjnej.
Wandalizm „wizytówką” miasta?
Noc. Młody mężczyzna szarpie za klamkę i kopie w drzwi samochodu zaparkowanego na ul. Wittenberga. Kolejni przewracają oznakowanie i zabezpieczenia wykopów na ul. Waryńskiego. Jeszcze inni na ul. Moniuszki zrywają ze słupka znak drogowy, uszkadzają kolejny na ul. Jedności Robotniczej, dewastują wiaty przystanków autobusowych czy zaparkowane wzdłuż ulicy samochody. Wandale nie oszczędzają nawet instytucji, powołanych do ścigania przestępców – choćby zrywając urzędową tabliczkę z gmachu prokuratury. A to tylko wydarzenia ostatnich tygodni i tylko te, zarejestrowane przez kamery systemu monitoringu wizyjnego miasta. - Służyłem w kilku jednostkach, ale nigdzie nie spotkałem się z taką skalą wandalizmu – komentuje podinsp. Arkadiusz Zgieb, zastępca komendanta żyrardowskiej policji.
|





ŻYRARDÓW 











